Sierściuchy - konstatacje

Temat: Jakie wydawnictwo??
Les P napisał(a):


Użytkownik "newdem"

| Z wydawnictwa Prószyński dostałem list odnośnie mojej rzeczy jednej
| skromnej : „Rzecz dość interesująca ale krąg adresatów bardzo wąski”

Spróbuj nie wtykać wszędzie tyle łaciny, a gwarantuję, że krąg się
ździebko poszerzy;)


Po pierwsze nie wszedzie a tylko tam gdzie az cisnie sie ..

W wierszyku o powódce się cisła, wszak prawo cywilne oparte jest na
prawie rzymskim..

A to tak podstawowe zwroty ze kazdy moze znalezc tlumaczenie via google..

pozdrawiam
newdem

Poza tym zglaszam exceptio plurium concubentum co do wiadomego tematu


Źródło: topranking.pl/1508/18,jakie,wydawnictwo.php


Temat: Jakie wydawnictwo??

Użytkownik "newdem"


Les P napisał(a):

| Użytkownik "newdem"

| Z wydawnictwa Prószyński dostałem list odnośnie mojej rzeczy jednej
| skromnej : „Rzecz dość interesująca ale krąg adresatów bardzo wąski”

| Spróbuj nie wtykać wszędzie tyle łaciny, a gwarantuję, że krąg się
| ździebko poszerzy;)

Po pierwsze nie wszedzie a tylko tam gdzie az cisnie sie ..

W wierszyku o powódce się cisła, wszak prawo cywilne oparte jest na prawie
rzymskim...


Prawisz o prawie, czy sprawiedliwości? Mówię o kręgu wielbicielek, a ja się
do nich raczej nie zaliczam.


A to tak podstawowe zwroty ze kazdy moze znalezc tlumaczenie via google..


Tłumaczą się tylko winni. Jak to będzie po łacinie?


Źródło: topranking.pl/1508/18,jakie,wydawnictwo.php


Temat: łacina>PL prawnicze

Użytkownik Dariusz Cichocki <ci@supermedia.plw wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:8n01hm$qq@sunsite.icm.edu.pl...

[...]
"Slownik lacinskich terminow, zwrotow i

| sentencji prawniczych"
[...]
    Czy możesz podać jeszcze kilka szczegółów (np. telefon lub adres
wydawnictwa?)


Oczywiscie :-)
Lubelskie Wydawnictwa Prawnicze
20-560 Lublin, ul. Wyzynna (Wyżynna) 20/123, tel. (0-81) 56-88-21
Redakcja:
20-706 Lublin, ul. Sniezynskiego (Śnieżyńskiego) 10, tel. (0-81) 55-78-08

Powiem wiecej: na szczescie nie oderwalem nakliejki z cena :-). Kupilem to w
"Salon Manager" ul. Wspolna (Warszawa).

Powiem jeszcze wiecej: ISBN 83-85575-27-8

Jak juz sie tak rozkrecilem, to dodam na koniec, ze wlasnie doczytalem w
przedmowie, iz autor (M. Kurylowicz) poleca jeszcze nastepujace pozycje:
- Slownik lacinsko-polski, Jerzy Pienkos (Pieńkoś), Warszawa 1993
- Lateinische Rechtsregeln und RechtssprichwĂśrter, MĂźnchen 1982 (i nastepne
wydania)
- LatinskÊ pråvnicke výrazy a výroky (oprac. Karol Rebro), Bratislava 1986
- Podreczny slownik lacinsko-polski dla prawnikow, Warszawa 1956
- Prawo rzymskie. Slownik encyklopedyczny (pod red. W. Wolodkiewicza
[Wołodkiewicza]), Warszawa 1986
- Verba Iuris. Reguly i kazusy prawa rzymskiego, W. Bojarski, W. Dajczak, A.
Sokala (Sokała), Torun 1995
Dwie ostatnie pozycje sa bardziej specjalistyczne, ale wg M.K. zawieraja
spory wybor lacinskich terminow i sentencji prawniczych.

Ufff, to chyba wszystko.


Źródło: topranking.pl/1531/lacina,pl,prawnicze.php


Temat: PRAWO RZYMSKIE - REPETYTORIUM - CD
PRAWO RZYMSKIE - REPETYTORIUM - CD
Mam do sprzedania Repetytorium z prawa rzymskiego na CD.
W skład wchodzą:

- szczegółowe opracowanie paremii łacińskich
- słownictwo, terminiy i zwroty łacińskie - takie jak wymagane są na studiach,
- całościowe opracowanie materiału - tabele, opisy itp.
- opisy rzymskich wybitnych prawników,
- itp.

Wszystko poukładane i przystepnie napisane dla studenta.
Na rynku nie ma takiego repetytorium z prawa rzymskiego, a jeśli już są to
cene ich jest w granicach 30-40zł.

PRAWO RZYMSKIE - REPETYTORIUM - CD kosztuje 11,99zł.

Szczegóły na reward@gazeta.pl
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,18761,31267979,31267979,PRAWO_RZYMSKIE_REPETYTORIUM_CD.html


Temat: pytanie
W Polsce na wszystkich studiach humanistycznych, a jesli sie da i na innych
obowiazuje zasada "trzy razy Zet" - zakuc, zdac, zapomniec. Szok kulturowy, ze
tu nalezy sie uczyc przez caly semestr, bo zajecia maja charakter seminaryjny i
ciagle trzeba pisac eseje rzeczywiscie moze byc dla wielu bardzo trudny do
przejscia. Szok ten jest jednak nie tylko w zwiazku ze studiami prawniczymi.
Wiem dobrze jak studiowalo sie prawo w Polsce jeszcze kilkanascie lat temu.
Jakos nie wierze, ze kilka lat ostatnich zmienilo ten system - caly semestr
gra w karty oraz alkohol, czasem praca - a potem 3xZet. Studia w Polsce
potraktowane powaznie daja znacznie szersza wiedze niz tutaj. Po pierwsze -
zaden amerykanski prawnik nie zna paremi lacinskich, nie slyszal o prawie
rzymskim - im to niepotrzebne, w polskim prawie niezbedne. Na jakikolwiek zwrot
lacinski przewracaja oczy, a to nie jest popisywanie sie, to sa kanony ustoju
prawniczego, tego precedensowego tez. Nie wiem dokladnie, ale
najprawdopodobniej nie ma tez tu chociazby takiego przedmiotu kobyly -
historia prawa, a szalenie obszerna procedure trzeba zdawac i tu i tam.
Porownywanie programu ze wzgledu na to, ze tu jest prawo precedensowe, a w
Polsce kodeksowe - nie ma sensu. I tu i tu student bardzo niewiele umie po
studiach, zreszta nie tylko w prawniczym zawodzie.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,11918,50038587,50038587,pytanie.html


Temat: ciekawostki (www)
Dla kontrastu przepiękny zbiór przekładów z łaciny.Jeszcze sobie nie
przyswoiłem umieszczania linków aktywnych więc tylko podaję frazę do wyszukania
w Google:"bazy danych - jezuici".Jest to prawdziwa skarbnica zwrotów, przysłów
i cytatów w obu kierunkach - polskie i łacińskie.Nieocenione np dla
dziennikarza jako wsparcie w pisaniu artykułu.Proponuję wprawkę ze słowem lex
ale jednocześnie z refleksją n/t jak prawo stosowane ma się do prawodawstwa
rzymskiego będącego w końcu podwaliną cywilizowanego ustawodawstwa
europejskiego.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,132,9100026,9100026,ciekawostki_www_.html


Temat: Projekt zmian na placu Teatralnym
Rzym północy :)
Łacińskie zwroty w języku,orzeł na czerwonym tle,kolumnady,prawo rzymskie na
uczelni...wielkie imperia pozostawiają swoje ślady;)
Czy jeśli Amerykanie zainstalują tu swoją tarczę,będzie to w przyszłości powód
do dumy?Z czego wyrosły takie metropolie jak Londyn,Paryż,Wiedeń?;)
To żadna zgryźliwość,tylko filozoficzna dygresja.Historia lubi zataczać koło:)

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,752,52396225,52396225,Projekt_zmian_na_placu_Teatralnym.html


Temat: Łacina
Ale wiecie...
To nie jest takie proste. Bo wlasnie czasem "co autor chcial przez
to powiedziec" nie ogranicza sie do literalnego przekladu jakiejs
frazy czy terminu.

Wczoraj czytalam tego Meisnera. I m.in. on opowiada, jak zostal
wybrany do jakiegos watykanskiego gremium zajmujacego sie finansami.
Pierwsze spotkanie, w ktorym uczestniczyl (a obrady zapewne toczyly
sie po wlosku),zakonczylo sie zartem papieza adresowanym wobec
zebranych do Meisnera: "No, to mielismy okazje przyjrzec sie
finansom Watykanu. I coz, kardynale - nie panuje w nich Polnische
Wirtschaft, prawda?".
No i otoz, mozna by przetlumaczyc nieznajacym niemieckiego, ze
chodzi o "polskie porzadki" - tylko wtedy caly dowcip jest polozony.
Bo wazne jest wlasnie to, ze owego terminu, majacego okreslone
kulturowe zaplecze:
pl.wikipedia.org/wiki/Polnische_Wirtschaft
- uzyl papiez-Polak, do kardynala-Niemca ;-))).


No i teraz moze ja sie moze wytlumacze z tej mojej laciny.
Po pierwsze, zapomnijcie o tym, ze to mialaby byc kwestia
jakiejs "uczonosci". Ja znam lacine wylacznie biernie, znaczy sporo
rozumiem (czasem z wydatna pomoca slownika), ale gdybym miala
samodzielnie sformulowac jakies bardziej zlozone zdanie, to
wymiekam ;-))).
Fakt, czesto lacinskich zwrotów uzywam. Bo, przy raczej marnej
znajomosci jezyka z filologicznego punktu widzenia, mam, chyba,
dosyc silna swiadomosc kontekstu kulturowego poszczegolnych fraz,
ktorymi sie posluguje, i czasem wlasnie dlatego ich w brzmieniu
lacinskim uzywam. Ten kontekst najczesciej bezpowrotnie znika w
tlumaczeniu (a jasnosci wypowiedzi by na pewno nie sluzylo, gdyby go
obszernie relacjonowac). Natomiast ona ma szanse byc wlasnie
OCALONY, kiedy czytelnik wrzuci niezrozumiala fraze w google ;-))).

Wiec, jak Arthur pisze "Volenti non fit iniuria", to ja nie tylko
rozumiem, ze to jest przyslowiowe "chcacemu nie dzieje sie krzywda",
ale takze, ze jest to zasada prawa, ktora mowi, ze zezwolenie
pokrzywdzonego wylacza przestepczosc czynu. No i jednoczesnie
odbieram sygnal, ze wypowiadajacy sie wskazuje na to, iz jest to
zasada prawa rzymskiego, rowna wiekiem chrzescijanstwu, a znacznie
szacowniejsza, niz rozne nowomodne, np. "rownosciowe", prawnicze
wymysly. I tego wszystkiego sie przetlumaczyc nie da, no.

Jak sama pisze: "ubi est, mors, victoria tua", to nie tylko dlatego,
zeby zapytac za Apostolem: "gdzie jest, o smierci, Twoj oscien" -
ale tez dlatego, ze to jest fraza z lacinskiej Mszy za zmarlych (co
guglajacemu niechybnie wyskoczy). A watek byl wlasnie o takim
miejscu, gdzie juz nic ludzi roznic nie bedzie - takze (nie)
znajomosc jezykow ;-))). Gdzie bedzie komunia swietych, bez
nieporozumien.

No i tu wlasnie dochodzimy do mojej prywatnej obsesji ;-))). Wroce
do tego kard. Meisnera (to cienka ksiazka jest, wcale sie nie
chwale, ze przeczytalam ;-P). On powiada, ze zawsze przed wspolnym
posilkiem z Papiezem odmawiali modlitwe po lacinie. Mozna by
zapytac, po co - przeciez Papiez znal niemiecki. A dla mnie to jest
wlasnie taki piekny wyraz jednosci Kosciola: ktora nie konczy sie na
zrozumieniu przez slowa, ale ktora, wlasnie, ma wspolny jezyk,
ktorym sie komuni-kuje ;-))). Wspolny jezyk, wspolna przestrzen
znaczen. Ja lubie, jak sie taka przestrzen (nie bez zaciec, jak to w
zyciu) buduje.

Wiec, reasumujac. Ja mysle, ze w komunikacji miedzyludziej jakies
zaklocenia zawsze sa. Ale ja lubie wlasnie taka komunikacje, ktora
zostawia miejsce na interpretacje, na sieganie w glab. Na
zindywidualizowanie przekazu. Bo, mysle, komunikacja miedzy ludzmi
niekoniecznie musi byc rownie doraznie "skuteczna" jak doskonale
zrozumiala instrukcja obslugi sokowirowki.

Aha, i wszyscy jestesmy jakos tam - zwlaszcza wobec drugiego
czlowieka - nieumiejetni ;-))).


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,16182,86876013,86876013,Lacina.html


Temat: pytanie
Zyto czesto sie z Toba zgadzam ale tu sie mylisz
zyta2003 napisała:

> W Polsce na wszystkich studiach humanistycznych, a jesli sie da i na innych
> obowiazuje zasada "trzy razy Zet" - zakuc, zdac, zapomniec.

Szkola prawa w USA to nie kwestia zapametania regulek, kodeksow i ustaw; tu trzeba nauczyc sie
myslec, analizowac i argumentowac obie strony. Dla mojego ojca, polskiego prawnika z ponad 40-
letnim stazem sa to pojecia abstrakcyjne. Prawo polskie daje (usiluje dac) odpowiedzi, amerykanskie
dodaje pytan. Nie twierdze ze moj ojciec byl zlym prawnikiem (kariere zrobil) ale ze nie poradzilby
sobie w zupelnie innym systemie, jego rozumowanie jest linear progressive a nie random scattered
czego wymaga prawo oparto na precedensie .

Szok kulturowy, ze
> tu nalezy sie uczyc przez caly semestr, bo zajecia maja charakter seminaryjny i
>
> ciagle trzeba pisac eseje rzeczywiscie moze byc dla wielu bardzo trudny do
> przejscia. Szok ten jest jednak nie tylko w zwiazku ze studiami prawniczymi.

Bardzo sluszna uwaga. Fajnie to przetlumaczylas na polski.


> Wiem dobrze jak studiowalo sie prawo w Polsce jeszcze kilkanascie lat temu.
> Jakos nie wierze, ze kilka lat ostatnich zmienilo ten system - caly semestr
> gra w karty oraz alkohol, czasem praca - a potem 3xZet.

Tu znowu masz racje.

>Studia w Polsce
> potraktowane powaznie daja znacznie szersza wiedze niz tutaj.

Studia prawnicze w Polsce potraktowane super powaznie napychaja studenta multum nikomu
niepotrzebnej (bo prawo ulega przemianom) i czesto blednej (zbyt duzo politycznie nominowanych
profesorow nadal sie trzyma posadki) informacji. Nikt polskich prawnikow nie uczy jak rozumowac i
stosowac to czego sie nauczyli w praktyce. W Polsce nie ma przedmiotu "Legal writing" przez co polski
magister prawa nie potrafi napisac apelacji, kontraktu czy zwyklego "barking dog letter" (tu nie chce
zgadywac jak po polsku).

Po pierwsze -
> zaden amerykanski prawnik nie zna paremi lacinskich, nie slyszal o prawie
> rzymskim - im to niepotrzebne, w polskim prawie niezbedne. Na jakikolwiek zwrot
>
> lacinski przewracaja oczy, a to nie jest popisywanie sie, to sa kanony ustoju
>
> prawniczego, tego precedensowego tez.

Wiekszosc terminow scisle prawnych jest po lacine lub ma lacinskie korzenie (habeas corpus). OK they
butcher the pronounciation but they spell it right:o) Terminologia mojej specjalnosci jest po angielsku
(Mother Hubbard clause, ) ale strarozytni Rzymianie nie wydobywali ropy naftowej. (et tu Brute?)

Nie wiem dokladnie, ale
> najprawdopodobniej nie ma tez tu chociazby takiego przedmiotu kobyly -
> historia prawa,

Jest an studiach przeddyplomowych na pre-law. Jest tez filozofia prawa. Rozmawiasz z prymuska:o)))

a szalenie obszerna procedure trzeba zdawac i tu i tam.

Procedure jest inna w kazdym stanie i tu trzeba zdawac na BAR stanowa i federalna wiec akurat podalas
bardzo zly przyklad. W USA to jest znacznie bardziej skomplikowane, co jest jasne dla kazdego kto
zdaje sobie sprawe z tego ile praw ma oskarzozny w USA.


> Porownywanie programu ze wzgledu na to, ze tu jest prawo precedensowe, a w
> Polsce kodeksowe - nie ma sensu. I tu i tu student bardzo niewiele umie po
> studiach, zreszta nie tylko w prawniczym zawodzie.

W Polsce nie ma zadnych podstaw, w USA podstawy sa, trzeba tylko nauczyc sie wprowadzac je w zycie.

Moj ojciec czesto dokuczal mi ze nie mam doktoratu z prawa tylko dyplom rzemieslniczy. Dla mnie to
komplement.




Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,11918,50038587,50038587,pytanie.html